Kazania codzienne

Bóg nie mierzy człowieka godziną przyjścia

Robotnicy z przypowieści przychodzą do winnicy o różnych godzinach. Wieczorem wszyscy otrzymują tę samą zapłatę. Ci, którzy pracowali najdłużej, czują się skrzywdzeni. Nie chodzi już o ich wynagrodzenie. Boli ich dobro dane innym.

Zazdrość potrafi odebrać radość z własnego daru. Człowiek otrzymał to, co uzgodnił, lecz przestaje się tym cieszyć, ponieważ porównuje się z drugim. Podobnie bywa w rodzinie, pracy i wspólnocie. Cudze powodzenie zaczyna wyglądać jak własna strata.

Jezus pokazuje hojność Boga. On nie mierzy człowieka wyłącznie długością drogi. Ktoś może wrócić do wiary późno, a otrzymać pełnię miłosierdzia. Ktoś po latach błędów może rozpocząć nowe życie. Łaska nie jest wypłatą za bezbłędność. Jest darem.

To nie znaczy, że wierność nie ma wartości. Ci, którzy pracowali od rana, przez cały dzień byli w winnicy. Ich bliskość z gospodarzem już była dobrem. Problem pojawił się wtedy, gdy zaczęli traktować relację jak rachunek.

Prorok Ezechiel gani pasterzy, którzy troszczyli się o siebie, a nie o owce. Człowiek odpowiedzialny za innych nie może widzieć w nich konkurentów. Ma cieszyć się, gdy zagubiony zostaje odnaleziony, a słaby otrzymuje szansę.

Dzisiaj warto zauważyć, komu trudno nam życzyć dobra. Czyj sukces budzi ukryte rozdrażnienie? Można przynieść tę zazdrość Bogu bez udawania. Potem świadomie podziękować za własne dary i pogratulować drugiemu.

Kr

Pełna treść dla abonentów

Kontynuuj czytanie bez ograniczeń

Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.

Wybierz pakiet