Wspomnienia świętych

Wiara, która zaczyna od modlitwy

Ojciec przynosi do Jezusa cierpiącego syna. Uczniowie próbowali mu pomóc, ale okazali się bezradni. Chrystus nie uczy ich nowej sztuczki. Kieruje ich ku wierze. Pokazuje, że skuteczność ucznia nie wypływa z pewności siebie, lecz z więzi z Bogiem.

Można wiele robić dla innych i powoli tracić źródło. Człowiek pomaga, organizuje, naucza, rozwiązuje problemy, a jednocześnie zaniedbuje modlitwę. Wtedy nawet dobre działania stają się ciężarem. Rosną zniecierpliwienie i poczucie, że wszystko zależy od nas.

Święty Dominik był człowiekiem słowa, ponieważ najpierw był człowiekiem modlitwy. Tradycja zapamiętała go jako tego, który rozmawiał z Bogiem albo o Bogu. Jego głoszenie nie było pustą przemową. Wyrastało z nocnego czuwania, troski o zagubionych i łez wylewanych za ludzi.

Jezus mówi o wierze jak ziarnko gorczycy. Nie chodzi o wielkie emocje ani przekonanie, że zawsze sobie poradzimy. Małe ziarno zawiera życie. Podobnie prosta ufność może rozpocząć zmianę: „Panie, nie umiem, ale chcę pozostać przy Tobie”.

Nie każda góra znika natychmiast. Czasem wiara daje siłę, aby przejść przez trudność, zamiast ją ominąć. Pomaga szukać leczenia, prosić o wsparcie, cierpliwie pracować nad relacją. Modlitwa nie zastępuje działania. Oczyszcza je z pychy i rozpaczy.

Dzisiaj warto wrócić do źródła. Zanim zaczniemy naprawiać innych, zatrzymajmy się przed Bogiem. Powiedzmy Mu o bezradności

Pełna treść dla abonentów

Kontynuuj czytanie bez ograniczeń

Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.

Wybierz pakiet