Kazania codzienne

Przebaczenie, które przerywa rachunek krzywd

Ezechiel wykonuje znak wyjścia na wygnanie. Lud nie chce widzieć konsekwencji własnych decyzji, dlatego prorok ma uczynić je widocznymi. Zło, którego człowiek uparcie nie uznaje, prowadzi do niewoli.

Piotr pyta o granicę przebaczenia. Siedem razy wydaje mu się liczbą hojną. Jezus odpowiada, że przebaczenia nie można zamknąć w księgowości. Człowiek, który stale liczy, pozostaje związany z krzywdzicielem przez własną urazę.

Przypowieść o nielitościwym dłużniku pokazuje ogrom daru otrzymanego od Boga. Sługa doświadcza umorzenia długu, którego nigdy nie zdołałby spłacić, a chwilę później dusi drugiego za znacznie mniejszą należność. Brak pamięci o własnym ocaleniu czyni go bezlitosnym.

Przebaczenie nie oznacza zaprzeczenia krzywdzie ani natychmiastowego przywrócenia zaufania. Można przebaczyć i jednocześnie wymagać naprawienia szkody. Można także potrzebować czasu, pomocy i bezpiecznego dystansu. Istotą jest rezygnacja z zemsty i oddanie sądu Bogu.

Dzisiaj warto przestać karmić jedną urazę. Można zacząć od modlitwy: „Panie, nie umiem jeszcze przebaczyć, ale nie chcę żyć nienawiścią”. Bóg prowadzi proces stopniowo. Przebaczenie otwiera drzwi więzienia, w którym często najmocniej zamknięty jest człowiek skrzywdzony.

Pełna treść dla abonentów

Kontynuuj czytanie bez ograniczeń

Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.

Wybierz pakiet