Kazania codzienne

Panie, ratuj mnie!

Tematy:Modlitwa

Są chwile, kiedy człowiek czuje się podobny do uczniów płynących nocą po wzburzonym jeziorze. Włożył wiele sił, a nadal stoi niemal w tym samym miejscu. Wiatr jest przeciwny, fale uderzają w łódź, noc się przedłuża. Tak może wyglądać trudność w małżeństwie, choroba, troska o dziecko, niepewność związana z pracą albo zmaganie z własną słabością. Człowiek próbuje, modli się, podejmuje kolejne wysiłki, a upragnionego brzegu wciąż nie widać.

Słowo z Księgi Jeremiasza opisuje sytuację jeszcze boleśniejszą. Rany ludu są ciężkie, a ich źródłem okazuje się także jego własna niewierność. Bóg nie pomniejsza zła ani nie udaje, że wszystko jest w porządku. Jednocześnie zapowiada odbudowę. Rozproszeni zostaną zgromadzeni, miasto zostanie podniesione, a lud ponownie usłyszy obietnicę: będzie należał do Boga. Ostatnie słowo nie należy do rany, winy ani spustoszenia. Bóg potrafi rozpocząć odbudowę tam, gdzie człowiek widzi już tylko ruinę.

Podobne światło przynosi Ewangelia. Jezus przychodzi do uczniów po jeziorze, właśnie wtedy, gdy są zmęczeni walką z żywiołem. Oni jednak nie rozpoznają Go od razu. Strach zniekształca ich spojrzenie. Ten, który przychodzi z pomocą, wydaje im się kolejnym zagrożeniem. Zdarza się, że lęk podobnie działa w naszym życiu. Podpowiada najgorsze możliwe wyjaśnienia, odbiera pokój i sprawia, że nawet bliskość Boga trudno przyjąć.

Wtedy Jezus mówi: „Odwagi! T

Pełna treść dla abonentów

Kontynuuj czytanie bez ograniczeń

Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.

Wybierz pakiet