Nie oddawajmy lękowi steru
W obu dzisiejszych czytaniach pojawia się pytanie o właściwy czas. W Apokalipsie nadchodzi pora żniwa. W Ewangelii Jezus przestrzega przed ludźmi, którzy ogłaszają, że czas już nadszedł. To ważne zestawienie: Bóg zna godzinę dopełnienia dziejów, a człowiek łatwo daje się uwieść komuś, kto twierdzi, że rozszyfrował Boży kalendarz. Pomiędzy tymi obrazami dojrzewa nasza codzienna wiara.
Słuchacze Jezusa podziwiają świątynię, jej kamienie i ozdoby. Patrzą na coś, co wydaje się trwałe, godne zachwytu, bezpieczne. Jezus zapowiada zburzenie tego, co oglądają. Możemy sobie wyobrazić, jak trudno przyjąć takie słowa. Jeśli nawet świątynia może runąć, na czym oprzeć życie?
To pytanie powraca również dzisiaj. Wystarczy zachwianie zdrowia, pokoju między narodami czy bezpieczeństwa materialnego. To, co jeszcze wczoraj wydawało się pewne, okazuje się kruche. Wtedy rośnie zapotrzebowanie na stanowcze głosy. Ktoś obiecuje wyjaśnić każde nieszczęście, wskazać datę katastrofy, odsłonić ukryty plan. Lęk potrafi sprawić, że pewność siebie mówiącego uznajemy za dowód prawdy.
Jezus daje bardzo konkretne wskazanie: „Nie chodźcie za nimi”. Przestrzega także przed trwogą wywołaną wiadomościami o wojnach i przewrotach. Wie, że takie wydarzenia są straszne. Właśnie dlatego nie pozwala, aby strach stał się naszym przewodnikiem. Wierność Jego słowu wymaga rozeznania również wtedy, gdy wokół wszyscy
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet