Dar, który wymaga zaufania
Co Jezus zobaczył w dwóch drobnych monetach, że właśnie na nie zwrócił uwagę uczniów? Do skarbony trafiały przecież większe sumy. On jednak dostrzegł ubogą wdowę i wiedział, ile naprawdę kosztował ją ten gest. Oddała wszystko, co miała na utrzymanie. Za niewielkim darem kryło się całe jej życie.
To spojrzenie Jezusa może nas jednocześnie pocieszać i niepokoić. Pocieszać, bo Bóg widzi wartość tego, co ludziom wydaje się znikome. Niepokoić, bo przed Nim widać również różnicę między gestem, który niewiele nas kosztuje, a rzeczywistym oddaniem. Jezus zna okoliczności naszego życia. Wie, jaką drogę musieliśmy przejść, żeby zdobyć się na konkretną wierność.
W Apokalipsie słyszymy dzisiaj o tych, którzy idą za Barankiem, dokądkolwiek się udaje. Noszą imię Jego i Ojca. Należą do Boga, a ta przynależność znajduje wyraz w ich postępowaniu: w ich ustach nie znaleziono kłamstwa. Wierność Barankowi obejmuje więc również zwyczajne słowa, decyzje i sposób traktowania drugiego człowieka. To, komu powierzamy życie, ujawnia się w codzienności.
Wdowa z Ewangelii pomaga zobaczyć, jak głęboko może sięgać takie powierzenie. Nie znamy jej dalszych losów. Jezus zatrzymuje nas przy jej darze. Zanim zaczniemy pytać, ile sami powinniśmy dać, warto zapytać: co w moim życiu pozostaje zamknięte przed Bogiem? Przy czym stawiam granicę zaufaniu i mówię: tutaj już muszę poradzić sobie wyłącznie po swo
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet