Wspomnienia świętych

Zobaczyć, co stało się z naszą miłością

Tematy:Miłość

Można codziennie spotykać tego samego człowieka i coraz mniej go zauważać. Można znać porządek modlitw, wytrwale wypełniać obowiązki, a przy tym powoli tracić życzliwość. Dzisiejsze czytania zapraszają nas, byśmy poprosili Jezusa o wzrok, który pozwala zobaczyć także stan własnego życia.

Niewidomy z Ewangelii siedzi przy drodze prowadzącej do Jerycha. Słyszy przechodzący tłum i pyta, co się dzieje. Kiedy dowiaduje się, że przechodzi Jezus, zaczyna wołać. Ludzie idący przodem próbują go uciszyć. On jednak woła jeszcze głośniej. Wie, że potrzebuje pomocy, i nie wstydzi się o nią prosić.

Jezus zatrzymuje się. W całym poruszeniu dostrzega konkretnego człowieka. Każe go przyprowadzić i pyta: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. Niewidomy może wypowiedzieć własne pragnienie. Nie musi udawać, że sobie radzi. Prosi o to, czego najbardziej potrzebuje: żeby przejrzał.

Także nam Jezus pozwala nazwać naszą biedę. Być może trudno nam zobaczyć, jak bardzo ktoś bliski jest samotny. Być może nie dostrzegamy własnej szorstkości albo od dawna usprawiedliwiamy brak czasu dla drugiego człowieka. Modlitwa może zacząć się od bardzo prostych słów: Panie, pomóż mi zobaczyć to, co omijam i przed czym zamykam oczy.

Pierwsze czytanie pokazuje wspólnotę, która ma wiele powodów do uznania. Chrystus zna jej trud, wytrwałość i troskę o wierność. Dostrzega dobro, które rzeczywiście się w niej dokonuje.

Pełna treść dla abonentów

Kontynuuj czytanie bez ograniczeń

Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.

Wybierz pakiet