Odejść smutnym czy pójść za Jezusem — wspomnienie św. Jacka
Ezechiel otrzymuje niezwykle trudne zadanie: ma przeżyć osobistą stratę jako znak dla ludu. Słowo nie banalizuje jego bólu. Pokazuje, że istnieją chwile, kiedy dotychczasowe zabezpieczenia znikają i człowiek musi zobaczyć, na czym naprawdę opiera życie.
Młody człowiek z Ewangelii prowadzi uczciwe życie i pragnie czegoś więcej. Jezus patrzy na niego z miłością i wskazuje przeszkodę: przywiązanie do majątku. Problemem nie jest posiadanie samo w sobie, lecz to, że dobra stały się silniejsze niż wezwanie.
Młodzieniec odchodzi smutny. Spotkał Jezusa, usłyszał odpowiedź, ale nie podjął decyzji. Można być blisko Ewangelii i ciągle odkładać krok, którego ona wymaga. Smutek bywa wtedy sygnałem, że serce zna właściwy kierunek, lecz boi się ceny.
Święty Jacek przemierzał wielkie odległości, głosząc Ewangelię i zakładając wspólnoty dominikańskie. Nie mógłby tego zrobić, gdyby najważniejsza była dla niego wygoda i stabilizacja. Wolność pozwalała mu iść tam, gdzie był potrzebny.
Nie każdy jest wezwany do rozdania wszystkiego. Każdy powinien zapytać, czego nie potrafi oddać Bogu. Może to pieniądze, pozycja, plan albo uraza. Jezus nie odbiera dla samego odbierania. Zaprasza do większej wolności. Lepiej podjąć trudny krok z Nim niż odejść ze smutkiem, trzymając kurczowo to, co i tak nie da życia.
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet