Nie wystarczy powiedzieć „tak” - XXVI Niedziela Zwykła
Wszyscy na pewno słyszeliśmy, co wydarzyło się w Jarosławskim Opactwie w czwartek, gdy przed Mszą świętą napastnik zaatakował ludzi. Ksiądz Stanisław zmarł wskutek odniesionych ran, inni zostali ranni. Miejsce modlitwy w jednej chwili stało się miejscem lęku i cierpienia. Kiedy słyszymy o czymś takim, pytamy: jak człowiek może dojść aż do takiego zła? Dzisiejsze Słowo Boże każe jednak zapytać także: dokąd prowadzi moje własne postępowanie?
Prorok Ezechiel przypomina, że człowiek sprawiedliwy może odejść od dobra, a grzeszny może się opamiętać i zmienić drogę. Bóg nie zamyka nikogo w przeszłości. Patrzy na to, co człowiek robi dzisiaj. To wymagające, bo nie możemy żyć dawnym dobrem. Ale jest w tym również wielka nadzieja: nawet jeśli coś przegrałem, mogę wrócić.
Jezus opowiada o dwóch synach. Jeden mówi ojcu: „Nie chcę”, ale później się opamiętuje i idzie do winnicy. Drugi mówi: „Idę, panie”, lecz nie idzie. Który spełnił wolę ojca? Nie ten, który piękniej odpowiedział, ale ten, który naprawdę poszedł.
To mocne lustro. Można mówić Bogu „tak”, a potem żyć tak, jakby tego „tak” nie było. Można modlić się o przebaczenie, a samemu pielęgnować urazę. Można przyjmować Komunię świętą, a później ranić słowem najbliższych. Można też kiedyś powiedzieć Bogu „nie”, pogubić się, odejść, a potem się opamiętać. Nawrócenie zaczyna się nie wtedy, gdy tylko jest nam przykro, ale gdy zmieniamy
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet