Można przyjść ze swoim ciężarem
Są ciężary, których nie widać. Człowiek rozmawia, załatwia potrzebne sprawy, odpowiada na pytania, a wewnątrz z trudem zbiera siły na kolejny dzień. Po śmierci bliskiej osoby trzeba wykonać tyle czynności, że czasem dopiero później dociera do nas, co właściwie się wydarzyło. Dzisiaj, podczas pożegnania [NN], możemy na chwilę zatrzymać się przed Bogiem. Nie musimy niczego przed Nim udawać.
W Księdze Lamentacji słyszymy głos człowieka, który utracił spokój. Wspomnienie cierpienia wraca i odbiera mu siły. Pismo Święte zachowuje te słowa, ponieważ również takie doświadczenie może stać się modlitwą. Człowiek wierzący bywa zmęczony. Może mieć trudność z odnalezieniem nadziei. Może nie wiedzieć, jak będzie wyglądało jego życie po tym pożegnaniu.
Właśnie do utrudzonych Jezus kieruje dzisiaj swoje zaproszenie. Możemy przyjść do Niego z bólem, który ciągle powraca, z pytaniami bez odpowiedzi, z poczuciem osamotnienia. Nie trzeba najpierw odzyskać sił. Można stanąć przed Chrystusem właśnie dlatego, że tych sił brakuje.
Jezus daje ukojenie przez swoją obecność. Nie obiecuje, że wszystkie trudności natychmiast znikną. Uczy nas jednak, że ciężaru życia nie musimy nieść w całkowitej samotności. Modlitwa może być chwilą, w której przestajemy kurczowo trzymać wszystko we własnych rękach i pozwalamy Bogu być blisko.
Dzisiaj powierzamy Mu również [NN]. Każde ludzkie życie ma swój ciężar, znan
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet