Skarb ukryty w zwyczajnym dniu
Człowiek z przypowieści nie znalazł skarbu podczas wielkiej wyprawy. Znalazł go na polu. Prawdopodobnie podczas zwyczajnej pracy. Jezus przypomina, że najważniejsze spotkania z Bogiem często dokonują się bez rozgłosu: w domu, przy łóżku chorego, w konfesjonale, podczas rozmowy, której nie planowaliśmy.
Gdy człowiek odkrywa skarb, sprzedaje wszystko z radością. Nie działa pod przymusem. Wie, że to, co oddaje, jest mniej warte od tego, co otrzymuje. Trudność wiary zaczyna się wtedy, gdy próbujemy zachować jednocześnie skarb i wszystko, co przeszkadza go posiąść. Chcemy pokoju, ale pielęgnujemy urazę. Chcemy bliskości Boga, ale nie znajdujemy czasu na modlitwę. Chcemy uczciwego życia, lecz zostawiamy sobie wygodne wyjątki.
Królestwo Boże wymaga wyboru. Czasem będzie nim odejście od złego przyzwyczajenia. Innym razem cierpliwość wobec człowieka, którego trudno znieść. Może nim być uczciwe wykonanie pracy, choć nikt tego nie sprawdzi. Nie chodzi o spektakularne czyny. Chodzi o uznanie, że Ewangelia jest warta więcej niż chwilowa wygoda.
Na końcu Jezus mówi o sieci, która zagarnia różne ryby. To przypomnienie, że nasze decyzje mają swój ciężar. Bóg jest cierpliwy, ale nie obojętny. Daje czas, abyśmy nauczyli się wybierać dobro. Warto dziś zapytać: czego nie potrafię oddać, choć wiem, że przez to tracę większy skarb?
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet