Najpierw przejrzeć na własne oczy
Święty Paweł porównuje życie wiary do biegu, który wymaga wysiłku, wytrwałości i panowania nad sobą. Sam głosi Ewangelię z wielkim oddaniem, lecz wie, że jego słowa muszą być potwierdzone przez życie. Apostoł nie chce jedynie pouczać innych. Pragnie również osobiście pozostać wierny Chrystusowi.
Z tym pragnieniem łączy się dzisiejsza Ewangelia. Jezus mówi o niewidomym prowadzącym niewidomego oraz o człowieku, który dostrzega drzazgę w oku brata, a nie widzi belki we własnym. Te obrazy ostrzegają przed pychą ukrytą pod pozorem troski. Można mówić rzeczy słuszne, a równocześnie nie zauważać, że własne postępowanie przeczy wypowiadanym słowom.
Chrystus nie zabrania nam pomagać bliźnim w rozeznawaniu dobra i zła. Uczy jednak właściwej kolejności. Najpierw trzeba stanąć w świetle Bożego słowa i uczciwie spojrzeć na siebie. Dopiero człowiek świadomy własnej słabości może pomagać drugiemu bez wyższości, surowości i łatwego osądzania.
W codziennym życiu chętnie rozpoznajemy cudze braki. Widzimy czyjąś niecierpliwość, niedokładność albo niewdzięczność. Trudniej zapytać, czy sami potrafimy słuchać, dotrzymywać słowa i przyznać się do błędu. Jezus zaprasza dziś do takiego rachunku sumienia, który prowadzi do nawrócenia, a nie do zniechęcenia.
Paweł dodaje jeszcze jedno ważne światło: ze względu na Ewangelię potrafi stać się sługą wszystkich i dostosować sposób działania do lud
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet