Dłonie, które prowadzą do Jezusa
Wyobraźmy sobie dziecko stawiające pierwsze kroki. Przed nim niewielka odległość, dla dorosłego niemal jeden krok. Dla niego to cała wyprawa. Po drugiej stronie ktoś wyciąga ręce. Dziecko patrzy na tę twarz, próbuje, chwieje się, znów rusza. W końcu wpada w objęcia. Jego odwaga wyrasta z przekonania, że jest do kogo iść i że na końcu spotka przyjęcie.
Dzisiaj [N] zostaje przyniesione do Jezusa. Jeszcze nie potrafi samo opowiedzieć o swoim pragnieniu ani wyznać wiary. Towarzyszą mu dorośli, którzy proszą o chrzest. Rodzice i chrzestni podejmują zadanie prowadzenia dziecka ku Bogu. Z biegiem lat będzie ono mogło stawiać własne kroki. Na początku potrzebuje jednak ludzi, których dłonie i przykład wskażą mu drogę.
W Ewangelii widzimy osoby przynoszące dzieci Jezusowi. Uczniowie próbują im przeszkodzić. Być może są przekonani, że Nauczyciel ma ważniejsze sprawy. Jezus reaguje stanowczo i przyjmuje dzieci. Bierze je w objęcia, kładzie na nie ręce i błogosławi. W Jego obecności jest miejsce dla tych, którzy sami nie potrafią jeszcze wiele powiedzieć i potrzebują czyjejś troski.
To dobra wiadomość dla [N] i dla was. Bóg nie czeka, aż człowiek stanie się wystarczająco samodzielny. Przez chrzest udzieli temu dziecku nowego życia w Chrystusie, odpuści grzech pierworodny i włączy je do Kościoła. Dar łaski wyprzedza dojrzałą odpowiedź. Waszą troską będzie pomagać, aby ta odpowiedź mogła
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet