Bóg nie przelicza człowieka na godziny
Ezechiel oskarża pasterzy, którzy karmili samych siebie, a nie owce. Korzystali z władzy, nie biorąc odpowiedzialności za słabych, chorych i zagubionych. Bóg zapowiada, że sam zatroszczy się o swój lud.
Przypowieść o robotnikach w winnicy pokazuje gospodarza, który wychodzi o różnych porach i każdemu daje szansę pracy. Wieczorem wypłaca wszystkim denara. Ci, którzy pracowali od rana, nie potrafią cieszyć się dobrem później zatrudnionych.
Ich problemem nie jest niesprawiedliwa zapłata. Otrzymali to, na co się umówili. Boli ich hojność wobec innych. Porównywanie potrafi odebrać radość nawet z otrzymanego dobra. Człowiek przestaje widzieć własny dar, bo patrzy wyłącznie na cudzy.
Bóg nie przelicza wartości osoby na liczbę przepracowanych godzin. Człowiek wracający po latach, ochrzczony na końcu życia albo rozpoczynający zmianę bardzo późno nie jest wierzącym drugiej kategorii. Łaska jest darem, a nie pensją za religijny staż.
Pasterz według serca Boga cieszy się każdym odnalezionym człowiekiem. Nie buduje wspólnoty z zazdrości i hierarchii zasług. Dzisiaj warto podziękować za własnego denara oraz pobłogosławić dobro, które otrzymał ktoś inny. Wtedy winnica przestaje być miejscem rywalizacji, a staje się przestrzenią wspólnej pracy.
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet