Panie, ratuj mnie — XIX Niedziela Zwykła, 9 sierpnia 2026 r.
Piotr wychodzi z łodzi. To ważne, bo pozostali uczniowie zostają w bezpiecznym miejscu. Piotr ryzykuje, odpowiadając na słowo Jezusa: „Przyjdź”. Przez chwilę naprawdę idzie po wodzie. Później widzi wiatr, ogarnia go lęk i zaczyna tonąć.
Łatwo skupić się wyłącznie na jego zwątpieniu. Trzeba jednak pamiętać, że wcześniej miał odwagę wyjść. Wiara Piotra jest niedoskonała, ale żywa. Podejmuje krok, którego inni nie podjęli.
W życiu także wychodzimy z łodzi: zawierając małżeństwo, podejmując rodzicielstwo, rozpoczynając nową pracę, wchodząc w leczenie albo próbując naprawić relację. Na początku jest nadzieja. Później pojawia się wiatr, którego nie przewidzieliśmy.
Pewne małżeństwo po narodzinach chorego dziecka przez pierwsze tygodnie działało zadaniowo. Lekarze, badania, rehabilitacja. Dopiero po kilku miesiącach przyszło załamanie. Ojciec powiedział: „Myślałem, że dam radę wszystko unieść, ale tonę”. Ta chwila prawdy pozwoliła im przyjąć pomoc rodziny i psychologa. Wołanie o ratunek nie zakończyło ich drogi. Uratowało ich przed samotnym rozpadem.
Piotr nie wygłasza długiej modlitwy. Mówi: „Panie, ratuj mnie”. Czasem wiara sprowadza się do takiego zdania. Człowiek nie umie już odmawiać wielu modlitw, ale potrafi zwrócić się do Jezusa.
Chrystus natychmiast wyciąga rękę. Nie robi Piotrowi wykładu, kiedy ten jest pod wodą. Najpierw go chwyta. To ważna lekcja dla nas. Ki
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet