Niedzielne

Bóg przychodzi w szmerze łagodnego powiewu — XIX Niedziela Zwykła, 9 sierpnia 2026 r.

Eliasz czeka na Boga. Pojawia się gwałtowna wichura, trzęsienie ziemi i ogień. Pan nie jest jednak w żadnym z tych zjawisk. Przychodzi w szmerze łagodnego powiewu. Prorok zasłania twarz, bo rozpoznaje obecność.

Lubimy wydarzenia mocne. Szukamy znaku, który nie pozostawi wątpliwości. Tymczasem Bóg często przychodzi cicho. W słowie przeczytanym rano, w zdaniu drugiego człowieka, w wyrzucie sumienia i w pokoju, który pojawia się po podjęciu uczciwej decyzji.

Hałas nie jest tylko dźwiękiem. Można mieć ciszę w domu, a w głowie nieustanny ruch. Myśli o pracy, rachunkach, wiadomościach i problemach. Człowiek bierze telefon nawet wtedy, gdy niczego nie potrzebuje, bo boi się pustej chwili.

Pewien mężczyzna po latach intensywnej pracy pojechał na kilka dni do klasztoru. Pierwszego wieczoru powiedział, że cisza go drażni. Drugiego zaczął zauważać własne zmęczenie. Trzeciego przyznał, że od dawna nie rozmawiał naprawdę z żoną. Cisza nie stworzyła problemu. Odsłoniła go.

Bóg nie zawsze mówi to, co chcemy usłyszeć. Dlatego hałas bywa wygodny. Pozwala odsunąć pytania o sumienie, relacje i kierunek życia. Łagodny powiew nie zmusza. Trzeba się zatrzymać, aby go usłyszeć.

Piotr w Ewangelii także doświadcza wichru. Na początku idzie po wodzie, patrząc na Jezusa. Gdy skupia się na silnym wietrze, zaczyna tonąć. Problem nie polega na tym, że wiatr nie istnieje. Polega na tym, że sta

Pełna treść dla abonentów

Kontynuuj czytanie bez ograniczeń

Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.

Wybierz pakiet