Światło potrzebne na drogę
Jezus zabiera uczniów na górę i przemienia się wobec nich. Jego twarz jaśnieje, a szaty stają się białe jak światło. Piotr chciałby zatrzymać tę chwilę. Proponuje rozstawienie namiotów, jakby można było pozostać na górze i nie wracać do trudnej codzienności.
Przemienienie nie jest jednak ucieczką od życia. Jezus daje uczniom światło, ponieważ przed nimi jest droga do Jerozolimy i doświadczenie krzyża. Potrzebują zapamiętać, kim On naprawdę jest, gdy zobaczą Go odrzuconego i cierpiącego. Góra ma umocnić ich na dolinę.
Każdy człowiek otrzymuje chwile, które niosą światło. Może to być modlitwa, spotkanie z dobrym człowiekiem, przebaczenie, spokojna Eucharystia, słowo, które trafia dokładnie w potrzebę serca. Nie można tych chwil zatrzymać, ale można je zachować. Stają się pamięcią Bożej obecności, gdy później przychodzi ciemność.
Z obłoku rozlega się głos: „Jego słuchajcie”. Najważniejsze nie jest samo zachwycenie. Najważniejsze jest posłuszeństwo słowu Jezusa. Człowiek może szukać silnych przeżyć, a omijać prostą Ewangelię: przebacz, bądź wierny, módl się za nieprzyjaciół, zatroszcz się o ubogiego, nie oszukuj.
Uczniowie padają na twarz ze strachu. Jezus podchodzi, dotyka ich i mówi: „Wstańcie, nie lękajcie się”. To gest pełen czułości. Bóg objawia chwałę, ale nie przygniata człowieka. Podnosi go i prowadzi dalej.
Dzisiaj warto zapytać, jakie światło Bóg już dał na
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet