Bóg daje wzrost
W Koryncie pojawiły się podziały. Jedni powoływali się na Pawła, inni na Apollosa. Apostoł przypomina, że głoszący Ewangelię są sługami, przez których ludzie dochodzą do wiary. Paweł zasadził, Apollos podlewał, lecz wzrost dał Bóg.
To ważna wskazówka dla każdego, kto angażuje się w życie rodziny, parafii albo wspólnoty. Łatwo porównywać osoby, metody i osiągnięcia. Łatwo też przypisać sobie sukces lub zniechęcić się brakiem szybkich rezultatów. Tymczasem chrześcijanin ma wiernie wykonać powierzoną część pracy i zaufać Bogu. Ktoś sieje dobre słowo, ktoś cierpliwie towarzyszy, ktoś daje przykład wytrwałości. Owoc może pojawić się później i w sposób, którego dziś nie potrafimy przewidzieć.
Ewangelia pokazuje Jezusa, który uzdrawia teściową Szymona, pochyla się nad wieloma chorymi i uwalnia ludzi od zła. O świcie udaje się na miejsce pustynne. Tłumy próbują Go zatrzymać, lecz On wie, że ma głosić królestwo Boże także w innych miastach. Bliskość ludzi nie odbiera Mu świadomości misji otrzymanej od Ojca.
W życiu ucznia Chrystusa potrzebne są oba te ruchy: pochylenie się nad konkretnym człowiekiem oraz gotowość, by pójść dalej, kiedy wzywa do tego Bóg. Możemy pomóc osobie, która dziś jest obok, wysłuchać jej, odwiedzić chorego, spokojnie wykonać swoją pracę. Jednocześnie potrzebujemy modlitwy, aby przywiązanie do własnych planów i oczekiwań innych nie przesłoniło nam Bożego w
Kontynuuj czytanie bez ograniczeń
Wykup odpowiedni dostęp, aby czytać i pobierać kazania.
Wybierz pakiet